Sacred Valley – Święta Dolina Inków

Święta Dolina Inków — Sacred Valley w Peru

Święta Dolina Inków to długa dolina górska rozciągająca się wzdłuż rzeki Urubamba. To tutaj mieszkali Inkowie i obecni potomkowie ludu Keczua. Ich zwyczaje są wciąż żywe. Podczas tej wycieczki mieliśmy okazję nie tylko podziwiać widoki, ale też poczuć ducha lokalnej kultury jeszcze bliżej.

Nasz przewodnik opowiadał historię w dwóch językach — po hiszpańsku i angielsku. Wspominał, że jego żona jest Keczua, dlatego to, o czym mówił, było dla niego szczególnie bliskie. I dało się to wyczuć w każdym słowie.

Pierwsze widoki — punkt widokowy na dolinę

Pierwszy przystanek znajdował się na zboczu góry, gdzie jest punkt widokowy na dolinę, przez którą spokojnie przepływa rzeka. Widok był jak z malowanego obrazu — szeroka przestrzeń, tarasy uprawne, góry otulające dolinę.

Srebro Inków i wierzenia Keczua

Pachamama — Matka Ziemia

Kolejnym punktem był mały zakład srebra. Złoto i srebro Inków — to właśnie po nie przybyli hiszpańscy konkwistadorzy. Mieliśmy okazję nie tylko zobaczyć wyroby, ale też dotknąć je i wziąć do ręki. Naszą uwagę przykuły tablice opowiadające o wierzeniach.

Pachamama (z języka keczua: matka ziemia) to symbol płodności i urodzaju. Chroni mieszkańców przed trzęsieniami ziemi, daje to, co potrzebne do życia, dba o równowagę w przyrodzie. Jej kult jest żywy do dziś — składa się jej dary: alkohol, figurki, liście koki. Trochę żałuję, że nie kupiliśmy wisiorka z jej symbolem.

Spotkanie z alpaczką

Tutaj też mieliśmy okazję wziąć na ręce małą alpaczkę. Czułem, że pani bardzo chciała „wcisnąć” ją nam, żeby zarobić, ale trudno było się oprzeć takiemu słodkiemu maleństwu. Daliśmy jej kilka soli i poszliśmy dalej.

Pisac — tarasy uprawne Inków

Następny punkt na trasie to Pisac. Nad miastem o tej samej nazwie znajduje się park archeologiczny, gdzie mogliśmy przyjrzeć się tarasom uprawnym. Inkowie testowali tam uprawy na różnych wysokościach — w zależności od klimatu. Sprawdzali, gdzie najlepiej rośnie quinoa (komosa ryżowa), kukurydza czy ziemniaki. To było ich naturalne laboratorium rolnicze.

Lunch w Urubamba

W Urubamba, w samym centrum Świętej Doliny, mieliśmy czas na lunch w formie szwedzkiego stołu. Wybór dań był ogromny — każdy znalazł coś dla siebie.

Ollantaytambo — ostatnia twierdza Inków

Rezydencja Pachacutiego

A potem przyszło to, na co najbardziej czekaliśmy: Ollantaytambo — ostatnia twierdza Inków. Z tego miasta odjeżdżają też pociągi do Machu Picchu.

Park Archeologiczny Ollantaytambo był w czasach Imperium Inków rezydencją królewską Pachacutiego (połowa XV wieku). Wzniósł on tam miasto oraz ośrodek ceremonialny. Cała dolina rzeki Urubamba została poddana nawadnianiu i tarasowaniu.

Spichlerze i wiatr między dolinami

Tutaj mogliśmy zobaczyć, w jaki sposób stawiano spichlerze na zboże — budowano je wysoko na zboczach, z dwóch powodów: po pierwsze były trudno dostępne dla złodziei, po drugie zapewniały naturalny przewiew. Położenie Ollantaytambo między dwoma dolinami dawało gwarancję ciągłego wiatru. Mogliśmy to poczuć w Świątyni Słońca przy ogromnym kamieniu ceremonialnym — wystarczyło się lekko wychylić.

Niewyjaśnione tajemnice kamiennych bloków

Bloki kamienne posiadają charakterystyczne dwie wypustki w dolnej części. Musiały służyć do ich przenoszenia. Według badań kamienie pochodzą z pobliskiej góry — mają identyczny skład. Jednak nikt nie potrafi wyjaśnić, jak Inkowie przenosili bloki ważące kilka ton. Jedne teorie mówią o zmianie gęstości ich struktury wewnętrznej, co miało wpływać na wagę. Inne twierdzą nawet, że opanowali technikę lewitacji.

Wełna alpaki — lokalne rzemiosło

Na koniec odwiedziliśmy miejsce produkcji lokalnych wyrobów z wełny alpaki. Z bliska pokazano nam metodę farbowania naturalnymi barwnikami oraz to, jak przyjemny i miękki jest ten materiał.

Comments

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *