Lublana
Dojazd
Samolot
Z Polski lata obecnie tylko LOT. Ceny są różne, w zależności od pory roku i terminu rezerwacji. Nam udało się złapać na koniec czerwca bilety za 700 zł/os.
Samochodem
Wielu naszych rodaków decyduje się dojechać własnym samochodem. Trasa jest dość wygodna — autostradami przez Słowację i Węgry albo przez Czechy i Austrię.
Autobus FlixBus
Jest możliwość przyjazdu autobusem prosto z Polski, jednak uważam, że to dość męcząca propozycja. Polecam opcję połączenia podróży z innymi dużymi lotniskami w sąsiednich krajach, jak Wenecja (tanie loty) czy Zagrzeb. Można to połączyć ze zwiedzaniem tych miast.
Pociąg
Z Polski utworzono połączenie kolejowe z Lublaną — znacznie wygodniejsza opcja niż autobus.
Komunikacja
Dojazd z lotniska do Lublany
Autobus firmy Arriva jedzie około 40 minut. Płatność kartą jest możliwa u kierowcy — koszt 4 euro. Dojeżdża się na główny dworzec autobusowy, blisko centrum miasta.

Komunikacja miejska w Lublanie
Po całym mieście jeżdżą autobusy LPP. Kartę miejską można nabyć w automatach — koszt 2 euro. Automat stoi po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko dworca autobusowego i kolejowego. Kartę doładowuje się na wybraną kwotę. Koszt jednego przejazdu to 1,5 euro i obejmuje 90 minut.


Drugą opcją jest użycie bezpośrednio w autobusie karty płatniczej. Rozliczenie następuje dopiero kilka dni później z konta bankowego.
Komunikacja po Słowenii
Po kraju można podróżować trzema przewoźnikami autobusowymi (Nomago, LPP i Arriva) oraz pociągami. Pociągi dojeżdżają tylko do większych miast, jak Maribor czy Koper, dlatego głównie podróżowaliśmy autobusami.
Do najważniejszych atrakcji, takich jak Bled czy Postojna, nie było możliwości zakupu biletów online na stronie przewoźnika. Na głównym dworcu autobusowym Lublany bilety można kupić jedynie gotówką. Szczególnie opłaca się to w weekendy — wtedy bilety są promocyjne i dostępne tylko w kasie. Drugą opcją jest płatność u kierowcy — praktycznie każdy ma terminal.

Godziny transportu najlepiej sprawdzać przez Google — są bardzo kompatybilne z rzeczywistymi godzinami i dużo łatwiej się w nich odnaleźć niż na lokalnych stronach przewoźników.
Wyjątkiem jest firma Nomago — tam można spokojnie kupić bilety online na konkretną godzinę. Jeśli chcecie zobaczyć wybrzeże Słowenii, polecam zajrzeć do Piranu. Bilet za 14 euro można kupić na stronie.

Osobiście w czasie naszych wyjazdów korzystamy z karty Revolut, która ułatwia płatności. Nie zależnie w jakiej walucie się płaci. Powyżej mój link z zaproszeniem do założenia konta.
Nocleg
Nasz nocleg był planowany z dużym wyprzedzeniem — wyjazd do Słowenii planowaliśmy od trzech lat. Lublana jest małym miastem i mało jest miejsc noclegowych. Ceny, jak na nasze budżety wyjazdowe, są dość wysokie, a chętnych sporo. Rok wcześniej, miałem rezerwację, która została anulowana przez właściciela — był overbooking. Pokój był niedostępny w naszym terminie.
My nocowaliśmy w apartamencie Baci in Rose, w spokojnej dzielnicy Polje. To pensjonat prowadzony przez sympatyczne słoweńskie małżeństwo. W domu mają trzy apartamenty, a latem w ogrodzie wynajmują też namioty. W czasie naszego pobytu wystawili również rozkładany basen — można było z niego skorzystać za 5 euro. Trafiliśmy na najgorętszą falę upałów w Europie i chłodzenie się było konieczne.



Apartament był urządzony jak wiejski domek — wyposażona kuchnia, salon z rozkładaną kanapą, oddzielna sypialnia oraz łazienka z wanną. Na wyposażeniu była pralka, zmywarka, trzy rodzaje urządzeń do zaparzania kawy (czuć bliskość Włoch!) i ratująca przed upałem klimatyzacja.

Inną propozycją, którą polecam w centrum miasta, jest apartament Marina — ma bardzo dobre oceny i świetny stosunek ceny do komfortu.

Zwiedzanie Lublany
Lublana jest małym miastem, z niecałymi 300 tys. mieszkańców. Wyglądem przypomina uroczą miejscowość zdrojową w górach, ale z eleganckimi budynkami jak z Wiednia. Pierwotnie założona przez Rzymian, z pierwszą nazwą Emona. Jeden dzień spokojnie wystarczy na zwiedzenie najważniejszych atrakcji. My jednak zatrzymaliśmy się na tydzień — była to nasza baza wypadowa po całym kraju. Wszystkie drogi prowadzą do Lublany, a dojazdy do każdego ze zwiedzanych miejsc zajmują niecałe 2 godziny.
Zamek w Lublanie (Ljubljanski Grad)
Zamek górujący nad starym miastem nie jest może ogromny, ale widać, że mocno w niego zainwestowano. Wzgórze nie jest wysokie i można spokojnie wejść pieszo. Jeśli jednak nie macie ochoty na wspinanie się, szczególnie w upalny dzień, jest opcja wjazdu kolejką szynową po zboczu góry — koszt 6 euro w dwie strony.

Samo wejście na teren zamku jest bezpłatne. Płatne są wieża zamkowa (lepsze widoki niż z bezpłatnego tarasu na murze) oraz muzeum.
- oficjalna strona zamku, tutaj możecie zakupić bilety na te dodatkowo płatną cześć. Z aktualnymi cenami.



Najciekawiej, naszym zdaniem, zaaranżowano podziemie zamku — wygląda jak grota smocza i wszyscy robią sobie zdjęcie ze skrzydłami. Jak Marcin powiedział: „starego nietoperza”. Smok jest symbolem miasta i jeszcze się pojawi w opisie.


Krótko o historii: pierwotna budowla powstała w XI wieku, a obecny kształt uzyskała w XV wieku. Jedynie wieża, odróżniająca się kolorem, została zbudowana w XIX wieku — poprzednia została zniszczona przez Francuzów w 1812 roku.
Na wzgórzu warto przejść się w cieniu drzew, żeby zobaczyć małą winnicę zamkową. Słowenia słynie z dobrych win, a to właśnie tutaj uchowała się najstarsza winorośl świata — ocalała przed chorobami, które dotknęły zachodnią Europę.

Dzieła Jože Plečnika
To dzięki niemu stare miasto ma obecny kształt i zostało wpisane na listę UNESCO. Przemienił Lublanę z prowincjonalnego miasteczka w godną miana europejskiej stolicy.
Najciekawsze budowle:
- Potrójny Most (Tromostovje) — trzy mosty na rzece Ljubljanica przy placu Prešernov trg.
- Główne targowisko (Glavna tržnica) — zadaszony teren z łukami wzdłuż rzeki, przeznaczony na handel. Latem odbywają się tu otwarte kuchnie z jedzeniem z całego świata.


Smoczy Most (Zmajski most)
Smok jest symbol miasta. Według legendy smok został pokonany przez greckiego herosa Jazona i Argonautów. Pierwotnie na moście miały stanąć skrzydlate lwy, ale zmieniono projekt na bardziej symboliczny.


Metelkova
Alternatywna część miasta w dawnych koszarach wojskowych. Znajdują się tu wielobarwne murale i instalacje artystyczne. Wieczorem miejsce zamienia się w bar i klub na powietrzu.
W ciągu dnia zapach marihuany był tak intensywny, że po kilku zdjęciach uznaliśmy, że trzeba zawrócić.



Galeria i Muzeum Narodowe
Galeria Narodowa prezentuje najważniejsze dzieła malarstwa i rzeźby ze Słowenii — od średniowiecza po współczesność. W galerii średniowiecznej uwagę zwraca obraz Chrystus przed Piłatem z kryptoportretem Drakuli — Włada Palownika, ukazanego jako Poncjusz Piłat.

Dla Polaków ważny jest obraz młodziutkiej księżniczki Mniszchówny z pieskiem króla Stanisława Augusta, pędzla Élisabeth Vigée-Lebrun (1797, Petersburg).
Muzeum Narodowe posiada bogate zbiory z czasów rzymskich, w tym bardzo interesujący posąg z brązu, niegdyś stojący na kolumnie — niezwykły, bo przedstawia osobę świecką, nie bóstwo ani cezara.
Park Tivoli
Duży park miejski — idealny na spokojny wypoczynek na trawie czy czytanie książki pod drzewem.
Na szczycie wzgórza znajduje się XVII‑wieczny pałac Tivoli, do którego prowadzi aleja zaprojektowana przez Plečnika.

Fužine
Dzielnica w południowo‑wschodniej części miasta — pamiątka po czasach Jugosławii, zamieszkana przez wielu emigrantów z byłych republik.
Oprócz szarych bloków są tu również ciekawe i piękne miejsca.

Zamek Fužine
Nad rzeką Ljubljanicą stoi mały zamek Fužine. Obecnie mieści się tu Muzeum Architektury i Wzornictwa oraz kawiarnia na dziedzińcu.
To renesansowa rezydencja zbudowana w latach 1528–1557. W pogodny dzień widać w okolicy szczyty gór, a po drugiej stronie rzeki można spacerować pięknymi alejami.


Labirint umetnosti
Na mapie zauważyłem dziwną spiralę — okazała się labiryntem z drzew choinki kanadyjskiej. Z zewnątrz łatwo go przeoczyć, ale w środku wygląda świetnie.
Na spiralnej ścieżce i na ławkach znajdują się napisy ku czci strażników drzew, którzy brali udział w projekcie.



Co i gdzie zjeść?
Moji štruklji Slovenije
Nasza ulubiona restauracja. Można w przystępnej cenie zjeść typowe dania słoweńskie.
Jedliśmy drobno mieloną kaszę gryczaną z okrasą ze skwarków i zsiadłym mlekiem — cudowne, lekkie danie na upalne dni.


Następnie podano nam coś, czego w Polsce już nie kojarzę — štruklji. Przypominało to strudel, jakby z ciasta na pierogi.
Do wyboru jest wiele nadzień:
- Marcin wziął wersję na słodko — pistacja i malina, polane sosem owocowym.
- Michał wybrał opcję wytrawną — szpinak i ser, polane bułką tartą.
Obie wersje były na ciepło.
Innym najbardziej znanym daniem jest klobasa — kiełbasa. My obecnie nie jemy zbyt dużo mięsa, więc trudno nam ocenić jej smak, ale historycznie zachwycano się nią na dworze wiedeńskim.

Gostilna Trnovski pristan
Gospoda położona nad rzeką Ljubljanica. Zachęciła nas burgerami — w wersji wegetariańskiej i mięsnej — za 11 euro.
Do tego ciekawy napój z suszonymi owocami: jabłkami, truskawkami i malinami.

Targowisko miejsce
Latem można tu kupić aromatyczne warzywa i owoce. Zakochaliśmy się w cudownych morelach — ponad kilogram zabraliśmy do Polski.
Można rozkoszować się arbuzami, melonami, czereśniami, figami czy truskawkami.



Burek
To najbardziej popularna przekąska w Słowenii z ciasta filo. Z maślano-olejową emulsją i pieczona na chrupko. Przybiera różne kształty walce czy ślimakowate koła. Nadzienia są różne wytrawne (z mięsem, serem) albo na słodko (z jabłkami).

Woda miejska
Chyba najczystsza w Europie. Można spokojnie pić ją praktycznie z każdego kranu.
Widzieliśmy, jak kierowca autobusu nalewał wodę do butelki w toalecie miejskiej przy małym dworcu w górach.
Zwiedzanie Słowenii
Jezioro Bled
Najbardziej rozpoznawalny symbol Słowenii. Jezioro z małą wysepką i kościółkiem naprawdę zapiera dech w piersiach — nie jest przereklamowane.

Zamek na skale, góry, kolor wody — magia.
Wybrzeże jest długie, więc tłumy nie są uciążliwe. Nasza trasa prowadziła wzdłuż południowego brzegu jeziora, na punkt widokowy Ojstrica (611 m n.p.m.). Można też wejść na Mala Osojnica lub Velika Osojnica — ale Ojstrica daje najlepszy widok na jezioro Bled — widać wyspę, kościół, zamek na skale, góry i całą linię brzegową. To miejsce, w którym człowiek automatycznie zwalnia, siada i po prostu patrzy.


Po zejściu wskoczyliśmy do jeziora, żeby się ochłodzić — woda była cudowna, a kościół na wyspie wydawał się na wyciągnięcie ręki.

Na wyspę można dopłynąć tradycyjnymi łodziami plenta — koszt 15–20 euro w dwie strony. Na miejscu trzeba pokonać 99 schodów. Lokalny zwyczaj mówi, że pan młody musi wnieść swoją wybrankę po tych schodach, aby małżeństwo było udane.

Na wzgórzu znajduje się willa Tito — jedna z jego ulubionych letnich posiadłości i miejsce spotkań prezydentów. Można wejść do pawilonu kawiarni Belvedere i skosztować słynnej Kremšnita— słoweńskiej kremówki. Samą kawiarnię również zaprojektował Jože Plečnik. Z tarasu rozciąga się równie przepiękny widok.

Jaskinia Postojna i Zamek Predjamski
Jaskinia
Drugi symbol Słowenii — jaskinia Postojna. Jedna z najbogatszych jaskiń na świecie w formy krasowe: stalagmity, stalagnaty. Woda, kropelka po kropelce, rzeźbi miękkie skały wapienne — proces trwa cały czas.

Temperatura w jaskini to około 10°C przez cały rok. Gdy na zewnątrz był upał, wewnątrz klimatyzacja działała aż za dobrze. Polecam zabrać coś ciepłego albo wypożyczyć płaszcz.

Trasa trwa około 1,5 godziny — kolejka, przejście pieszo, powrót kolejką.
Największym skarbem jest stalagmit Brylant — ma 5 metrów wysokości i jest symbolem słoweńskiego krasu. Co ciekawe, słowo „kras” pochodzi właśnie ze słoweńskiego — oznacza skałę lub kamień.

Innym niezwykłym odkryciem jest odmieniec jaskiniowy — przezroczysty, bez pigmentu, wrażliwy na światło. Dożywa 100 lat, dlatego nazywany jest „ludzką rybką”.
Jeśli będziecie mieli szczęście, zobaczycie go w zbiorniku na trasie zwiedzania.


Jeśli chcecie zobaczyć zamek tylko z zewnątrz, wystarczy kupić bilet do jaskini i przejazd busem.
Zamek
Wspólny bilet z jaskinią nie zawiera przejazdu autobusem między nimi. Odległość to 9 km, bus jeździ co godzinę — koszt 2 euro, płatność tylko gotówką.

Jeśli chcecie zobaczyć zamek tylko z zewnątrz, wystarczy kupić bilet do jaskini i przejazd busem.

Zamek powstał w XII wieku i jest największym zamkiem jaskiniowym na świecie. Najsłynniejszą postacią jest Erazm, który bronił zamku ponad rok. Według legendy jego służący został przekupiony i wskazał miejsce, gdzie ściana była najcieńsza — kula armatnia trafiła w toaletę i zabiła Erazma.




Z wystawy Marcina zaciekawiła rekonstrukcją oryginalnych detali użytkowych — łóżka, tronu. Michał odnalazł się w najwyższym punkcie zamku, w grocie skalnej — w grocie skalnej. Wyobrażenie tego miejsca było niczym legowisko smoka, który mógłby rozpędzić się do lotu.
Ceny biletów zależą od tego, ile dodatkowych atrakcji chcemy zwiedzić. Sama jaskinia Postojna to koszt 34,90 euro, a z zamkiem Predjamskim — 49,90 euro.
Dolina rzeki Socza
Jaka jest najpiękniejsza rzeka świata? Naszym skromnym zdaniem rzeka Soča może spokojnie otrzymać takie miano. Kolor wody — błękitno‑lśniący — w połączeniu z majestatycznymi górami Alp Julijskich tworzy niepowtarzalny widok.
Sama rzeka, jako jedna z nielicznych, wpada do Adriatyku z terenu Słowenii, a jej ujście znajduje się we Włoszech. Cała reszta słoweńskich rzek obrała drogę do Morza Czarnego. Swój kolor zawdzięcza minerałom z górskich skał.
Osobiście nazwaliśmy ją „Malediwami górskimi”.


Wybraliśmy się na zorganizowaną wycieczkę, żeby zobaczyć to przepiękne miejsce z wielu stron. Autobusami nie byłoby szans zobaczyć tyle. Poniżej opis przebiegu trasy i link afiliacyjny — zapraszam chętnych do rezerwacji tej niesamowitej przygody. Cena niczym się nie różni od oficjalnej strony, a ja lubię wybierać lokalne wycieczki od sprawdzonych dostawców.

Pierwszym punktem było miasteczko Most na Soči, gdzie wody rzeki są bardzo szerokie. Przed wyjazdem odkryliśmy, że to miejsce jest tak spokojne i piękne, że w wierzeniach ajurwedyjskich uznaje się je za regulujące wszystkie czakry. Coś w tym jest — od samego patrzenia człowiek czuje się zdrowszy. Do tego przystanek na kawę, według Słoweńców jedną z lepszych, bo prawie jak włoska — granica blisko.

Następnym przystankiem był Wodospad Kozjak. Wejście dla indywidualnych zwiedzających kosztuje 5 euro, dla naszej grupy bilety były wliczone w cenę. Mały trekking wzdłuż rzeki Soča z najlepszymi punktami obserwacyjnymi. Dalej weszliśmy w wąwóz prowadzący do groty, w której huczy wodospad. Wilgoć w powietrzu była tak rześka i przyjemna w czasie upałów, że wcale nie chciało się wracać. Miejsce przypominało nam maderskie szlaki.



Dalej mieliśmy kolejne punkty widokowe rzeki Soča i możliwość kąpieli. Trasa zaczęła piąć się w górę po ciągłych zakrętach, aż do przełęczy Vršič. Jest to słynna droga 50 zakrętów — 25 w górę z jednej strony i 25 w dół z drugiej. Drogę tę zbudowali rosyjscy jeńcy w czasach Austro‑Węgier. U podnóża doliny stoi mała kaplica poświęcona ich pamięci.

Choć dziś zachwycamy się pięknem doliny Soča, w czasie I wojny światowej był to teren frontu. Partyzanci wydrążyli wiele bunkrów na zboczach gór. Wracając do Vršič, mogliśmy podziwiać pasmo Alp Julijskich.

Kolejnym punktem było Jezioro Jasna. Dawniej elitarne miejsce dla bogaczy i dyplomatów Jugosławii. Jezioro jest sztucznym zbiornikiem z łagodnym zejściem do wody i znacznie cieplejszą wodą niż w górskich strumieniach. Na brzegu stoi koziorożec — symbol Parku Narodowego Triglav i legendarnego Zlatoroga.


Na koniec odwiedziliśmy Kranjską Gorę — zimową stolicę Słowenii. Mała, zabytkowa miejscowość ze stokami narciarskimi i słynną dla Polaków skocznią Planica. To tutaj Małysz wygrywał Puchary Świata.


Triest we Włoszech
Do Triestu można dojechać FlixBusem w niecałe 2 godziny z Lublany. Jeden dzień we Włoszech, w mieście, które historycznie jest mocno związane ze Słowenią — cały region należał kiedyś do Austro‑Węgier.
O tym jednak zapraszam do kolejnego wpisu poświęconego konkretnie temu miastu.


Dodaj komentarz