Braszów – średniowieczne serce Transylwanii u stóp Karpat
Dojazd
Samochodem
Do Braszowa można dotrzeć na wiele sposobów, a jednym z najpopularniejszych jest podróż własnym autem. Wielu turystów wybiera właśnie tę formę zwiedzania Rumunii, bo daje pełną swobodę odkrywania kraju. Z Krakowa to około 945 km, czyli mniej więcej 12 godzin jazdy.
Samolotem
Od niedawna funkcjonują bezpośrednie połączenia lotnicze między Polską a Braszowem, co znacząco skraca czas podróży. Linie Wizz Air oferują bardzo atrakcyjne ceny, dzięki czemu dotarcie do miasta stało się wyjątkowo wygodne.
Pociągiem
My przyjechaliśmy pociągiem z Bukaresztu, gdzie mieliśmy lot z Polski. Po drodze wysiadaliśmy w kilku górskich miejscowościach pełnych zabytków i pięknych widoków.
Polecam korzystać z rumuńskiej aplikacji kolejowej — informuje o opóźnieniach, czasie przejazdu i aktualnym położeniu pociągu. Bardzo ułatwiła nam podróżowanie.
Flixbusem
Flixbus również dociera do Braszowa, jednak możliwość zatrzymywania się w górskich miejscowościach sprawiła, że pociąg był dla nas lepszym wyborem.
Komunikacja miejska
Po mieście kursuje wiele linii autobusowych i trolejbusowych. Bilety kupisz w kioskach RATBV, automatach lub kartą bezpośrednio w pojazdach. Koszt biletu jednorazowego to 5 RON za 60 minut (ceny z 2026 roku).
Nocleg
Baza noclegowa Braszowa jest bardzo rozbudowana, więc każdy znajdzie coś dla siebie. My zatrzymaliśmy się w starej zabudowie dzielnicy Bartolomeu. Do centrum można dojść dłuższym spacerem, ale wygodniej było podjechać autobusem.

Nocowaliśmy w Middle Studio — małym, gustownie urządzonym apartamencie na parterze, z oknami wychodzącymi na wewnętrzny dziedziniec. Kuchnia miała wszystko, czego potrzeba. Jedna praktyczna uwaga dla osób nocujących zimą: nie trzeba regulować kaloryfera ani pieca w szafce. Na półce nad łóżkiem stoi małe urządzenie z termostatem — tam ustawia się temperaturę. W marcu bardzo nam się to przydało.




Zwiedzanie Braszowa
Rynek miejski – plac Rady
Serce średniowiecznego miasta, otoczone kolorowymi kamienicami z czerwonymi dachami. Nad wszystkim góruje góra Tampa z charakterystycznym napisem Brasov. W centrum placu stoi Casa Sfatului, dawny XV‑wieczny ratusz, dziś siedziba Muzeum Historii Braszowa.


Czarny Kościół
Czarny Kościół to najbardziej charakterystyczna budowla starego miasta i największy gotycki kościół we wschodniej Europie. W 1689 roku ogromny pożar osmalając jego mury nadał im ciemny kolor, który stał się znakiem rozpoznawczym świątyni. W środku zamiast tradycyjnych obrazów zobaczyć można ponad 100 orientalnych dywanów, które trafiły tu dzięki dawnym szlakom handlowym.

Ceny biletu: 30 RON (normalny)
Przy kościele znajduje się pomnik Johannesa Honterusa – XVI‑wiecznego humanisty, geografa i saskiego reformatora religijnego, który wprowadził luteranizm do Siedmiogrodu. Honterus był również związany z Polską: został nauczycielem Izabeli Jagiellonki, córki Zygmunta I Starego i Bony Sforzy. Izabela później została żoną Jana Zapolyi i królową Węgier, rządząc m.in. na terenie Siedmiogrodu, skąd pochodził Honterus. Dzięki temu pomnik obok kościoła jest nie tylko lokalnym symbolem, ale też ciekawym śladem polskiej historii w Transylwanii.
Brama Katarzyny
Jedna z najpiękniejszych bram miejskich, z czterema strzelistymi wieżyczkami. Jej nazwa pochodzi od dawnego klasztoru stojącego nieopodal. Cztery wieże symbolizowały średniowieczne prawo miasta do wydawania i wykonywania wyroków śmierci. Brama oddzielała Braszów na prawach niemieckich od rumuńskiej dzielnicy Szchei. Rumuni i Bułgarzy mogli wchodzić tylko przez nią, w określonych godzinach i po uiszczeniu opłaty.

Szchei
Dawna etnicznie rumuńska dzielnica, wyglądająca jak górska wioska — małe domki, wąskie uliczki, ogródki i pola na zboczu góry Tampa. Badania wskazują, że mieszkańcy Schei byli pierwotnie pochodzenia bułgarskiego i stopniowo przyjęli rumuński język oraz tożsamość. Stąd dawna nazwa Bolgarszek. Warto zobaczyć, jak bardzo różni się od reszty miasta.
Bastion Tkaczy
Jeden z największych i najlepiej zachowanych średniowiecznych bastionów obronnych w Rumunii. Budowany z przerwami w latach 1421–1537.
Nazwa pochodzi od cechu tkaczy, którzy się nim opiekowali. Dziś jest częścią Muzeum Historii Okręgu Braszów i miejscem wydarzeń kulturalnych.

Punkty widokowe
Góra Tampa z napisem Brasov
Na górę można wjechać kolejką linową lub wejść pieszo. Napis Brasov przypomina hollywoodzki, ale w rumuńskim wydaniu wygląda równie efektownie.

Widoki na stare miasto są przepiękne. Uwaga: w okolicznych lasach żyje sporo niedźwiedzi — warto zachować ostrożność.

Kolejka linowa: 45 RON, cena z 2026 roku.
Dostępny jest też szlak pieszy na szczyt: niebieski, od strony murów miejskich.

Biała Wieża (Turnul Alb)
Jedna z dwóch wież obronnych poza murami miasta. Idealny punkt widokowy na stare miasto, Czarny Kościół i górę Tampa.


Twierdza na wieży strażniczej (Straja)
Położona na górze Straja. Wnętrze jest obecnie zamknięte, ale spacer wokół twierdzy daje piękne widoki na miasto.
Gdzie zjeść?
Restauracja Mamaliguta
Tradycyjna kuchnia rumuńska w przystępnych cenach. Pyszna zupa czosnkowa, dania mięsne z mamałygą i ostrą papryką. Uwaga: papryka jest naprawdę ostra — jeśli zjesz ją ręką, nie dotykaj oczu. Na deser koniecznie papanasi — duży pączek z małymi pączuszkami z białego sera, polany śmietaną i konfiturą z borówek lub jagód


Rumuńskie przekąski Luca
Znane już także w Polsce. W Braszowie widzieliśmy jeden lokal, w Bukareszcie są niemal na każdym kroku.
Zakochaliśmy się w preclach z pestkami słonecznika i ich kawie — delikatnej, niekwaśnej. Do dziś kupujemy je na dworcu w Warszawie przed podróżą, wspominając Rumunię.

Okolice Braszowa
Zamek Bran – „Drakuli”
W rzeczywistości nie był zamkiem Drakuli — prawdziwa siedziba Włada Palownika nie przetrwała. Popularność legendy sprawiła, że przypisano ją właśnie temu miejscu. Z Braszowa dojedziesz tu autobusem nr 2 w około 45 minut.
Przyznaję, że zamek jest niezwykle popularny wśród turystów. Podczas naszej dwudniowej wizyty w Braszowie zwyczajnie zabrakło czasu, by go zwiedzić. Musieliśmy wracać do Bukaresztu, a próba „upchnięcia” wszystkiego w jeden wyjazd skończyłaby się tylko gonitwą. Dlatego Bran zostawiliśmy na kolejną podróż do Rumunii — i chcę opisać to doświadczenie w osobnym wpisie, kiedy już zobaczę go na spokojnie.
Zamek Cantacuzino (Busteni)
Położony na wzgórzu z widokiem na strzeliste góry. Na żywo robi jeszcze większe wrażenie niż na zdjęciach — błękitne niebo, szumiąca rzeka, marcowa przyroda budząca się do życia.

Zamek powstał ok. 1911 roku w stylu neoromańskim i należał do rodziny Cantacuzino.


Zagrał szkołę Nevermore w serialu Wednesday.

Dojechać można samochodem lub pociągiem — my zrobiliśmy tu 3‑godzinny przystanek wracając do Bukaresztu.

Bilety i zwiedzanie
W kasie dostępne są trzy opcje:
- Park i galeria,
- Zamek i park,
- Zwiedzanie pełne – wszystkie trzy elementy.
Wybraliśmy pierwszą opcję za 55 RON. Bilety kupiliśmy przy bramie wejściowej, ale można je również nabyć online na oficjalnej stronie zamku.
Sinaia i Zamek Peleș
Jedna stacja dalej od Busteni. Zatrzymaliśmy się tu na 5 godzin jadąc do Braszowa. Sinaia przypomina trochę Zakopane, ale zamiast góralskich domów są tu transylwańskie wille — jakby wszędzie mieszkali krewni rodziny Addamsów. Ponad miastem znajdują się liczne trasy narciarskie i kolejka linowa na szczyty. W marcu na górze wciąż leżał śnieg.




Najważniejszy punkt: Zamek Peleș — neorenesansowa rezydencja króla Karola I. Z zewnątrz zachwyca, ale wnętrze jest jeszcze bardziej spektakularne — niemal całe wykonane z drewna, a klatka schodowa to prawdziwe arcydzieło.



Bilety i praktyczne informacje
Bilet kosztuje 100 RON, ale zdecydowanie warto. Kupiliśmy go online na wyznaczony przedział czasowy — wejście odbywa się w konkretnych godzinach. W poniedziałki i wtorki muzeum jest zamknięte, więc warto to uwzględnić w planach.
Po zwiedzaniu usiedliśmy w pobliskiej kawiarni, żeby nacieszyć się widokiem przy filiżance kawy. To był idealny moment, żeby jeszcze raz spojrzeć na góry i pozwolić, by emocje po zwiedzaniu trochę opadły.
Komunikacja w Sinaia
Po mieście kursuje pięć linii małych busów oznaczonych T1–T5. Bilety można kupić:
- u kierowcy,
- w automatach na przystankach,
- zbliżeniowo w autobusach,
- w aplikacji Sinaia Transport.
Cena biletu to 3 RON. My podjechaliśmy na zamek autobusem, a w dół zeszliśmy pieszo — dzięki temu mogliśmy zobaczyć miasto z dwóch różnych perspektyw.
Czy warto jechać do Rumunii?
Zdecydowanie tak. Rumunia skrywa jeszcze wiele pięknych miejsc, których nie da się zobaczyć w cztery dni. To kraj pełen kontrastów:
- zachwycającej kuchni,
- górskich krajobrazów,
- życzliwych ludzi,
- przystępnych cen noclegów,
- historii, która wciąż żyje w architekturze i tradycjach.
A nieodwiedzony jeszcze przez nas Zamek Bran czeka na swoją kolej — i na opisanie w jednym z następnych wpisów.

Dodaj komentarz